DZIĘKUJEMY!

Dziękujemy za wsparcie i dziesiątki oddanych litrów krwi wielu prywatnym osobom oraz pracownikom Oriflame i Betterware:-)

poniedziałek, 18 lipca 2011

Zosia powiększyła grono Aniołków [*]

Odeszła tam, gdzie nie ma bólu i cierpienia...



"Bóg rozejrzał się po swoim ogrodzie i zobaczył puste miejsce.
Spojrzał w dół z nieba i zobaczył Twoją uśmiechniętą twarz.
Położył Swoje ramiona wokół Ciebie i wyszeptał
- Chodź odpocząć
- Jego ogród musi być piękny, On wybiera tylko to co najlepsze.

To złamało nasze serca,
Tracąc Cię miliony razy płakaliśmy i gdyby nasza miłość mogła Cię ocalić
Nigdy byś od nas nie odeszła ...."


Aniołku, czuwaj nad swoimi Rodzicami... Daj Im siłę...

Judysiu, sercem z Wami...
Stan Zosi jest krytyczny...

Módlmy się o siłę dla Zosi i Jej Rodziców.... Przed Nimi ciężka noc...

Iskierko, wytrzymaj...

niedziela, 17 lipca 2011

Kochani, jest gorzej... Zosia ciężko oddycha, dostała już morfinę.

Wasze wsparcie jest bardzo potrzebne... Zjednoczmy się wokół Zosienki,  wysyłajmy pozytywne myśli w Jej kierunku... Błagajmy o CUD. Mała Kruszynka tyle już wycierpiała, tak dzielnie walczy o każdy dzień....

Zosiaczku, wytrzymaj... Poruszymy niebo i ziemię, daj nam jeszcze trochę czasu... Walcz Skarbie!


..................

Na facebooku powstało wydarzenie "WALCZYMY O ŻYCIE ZOSI!"


Prosimy, weźcie w nim udział i zachęcajcie swoich znajomych. Im więcej ludzi dowie się o Zosi, tym większa szansa na pomoc!
Dziękuję ze jesteście z nami.
Zosia prawie cały czas śpi, budzi się tylko na kilka minut, ale tak ją chociaz nic nie boli. Saturacja jej spada, dostaje tlen. Przetoczono płytki i osocze. Czekamy co dalej, na razie nie ma poprawy.

piątek, 15 lipca 2011

Kochani, módlcie się za Zosię, trzymajcie kciuki za naszą małą Kruszynkę! Stan Zosiaczka jest bardzo zły...

Oto wiadomość od Judysi, mamy Zosi:

"Dziś wykryliśmy, że nowotwór powrócił z wielką siłą, stan się pogorszył z godziny na godzinę, dostaje chemię której jeszcze nie miała, to ostatnia szansa..."

Zosiaczku,  nasza mała Królewno, walcz Skarbie...

wtorek, 12 lipca 2011

Wczoraj płytek było jedynie 4 tyś, znowu mniej, właściwie nic, do tego crp wzrosło (wskaźnik zakażenia organizmu, że coś się dzieje). Jutro mamy wszystkie badania, może jakaś bakteria lub wirus niszczy płytki, podejrzenie padło tez na cytomegalię, często się zdarza po przeszczepach.

piątek, 8 lipca 2011

Zosia ma się niby świetnie ale martwią mnie jej wyniki, sa coraz słabsze. Radioterapia została przesunięta bo do tego trzeba min 80 tys płytek własnych, w poprzednich tygodniach Zosia miała po 20-30 tys swoich płytek i transfuzję co kilka dni, ostatnio dostaje płytki co dwa dni i ma bardzo słabe wyniki, przedwczoraj miała tylko 10 tys. Dzisiaj mąż pojechał wcześniej do szpitala z nią na kontrol bo myśleliśmy, że skoro miała podane płytki w środę to dzisiaj nie będzie takiej potrzeby. Okazało się, że ma ledwie 6 tys, to w zasadzie tyle co nic. Nie wiem czemu ostatnio te wyniki spadają zamiast rosnąć i przez to się przeciągnie dalsze leczenie. Naświetlania miały wypalić miejsce guza pierwotnego, żeby nie doszło do nawrotu ale skoro to się tak przeciąga to zaczynam się bać.
Mało piszę ostatnio bo mam głowę zajęta Zosią i do tego jeszcze trochę problemów...

poniedziałek, 4 lipca 2011

Wyjazd był udany mimo marnej pogody. Zawsze to jakaś odmiana posiedzieć w miłym towarzystwie i patrzeć jak Zosia się bawi z kolegą, choć jego starszego brat tez zaczepiała :)
Dzisiaj mała wymiotowała w nocy, już dawno tego nie robiła. Własnie jest w szpitalu z tatusiem. A ja sprzątam, prasuję i biorę się za biżuterię bo na zakupy trzeba zarobić :)

piątek, 1 lipca 2011

Dzisiaj poszło nam szybciutko w szpitalu, bo dzieci było mało i nie czekałyśmy w kolejce. Hemoglobina bardzo spadła ale z uwagi, że na krew mogłybyśmy do późna czekać bo zanim dowiozą, naświetlą i skrzyżują to noc by nas zastała, więc krew jest już zamówiona i rano bedzie na nas czekała, Zosi ją przetoczą, odczekamy 2 godzinki i jedziemy na weekend na wieś do narzeczonego Zosi :) Szkoda, że pogoda się zepsuła, ale trudno i tak pojedziemy bo taki wyjazd to i tak dla nas będzie mega rozrywka :)

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Dzisiaj nam się upiekło! Wyniki były jeszcze znośne więc wróciłyśmy szybko do domku, płytki spadły ale na tyle że Zosiulka nie wymagała przetoczenia :) W środę jedziemy na kontrolę i pewnie zostaniemy na dłużej, na te płytki bo pewnie spadną. Jutro będziemy miały gościa, odwiedzi nas wujek Zosi, jest muzykiem, przepięknie śpiewa, na naszym ślubie zrobił furrorę oprawą muzyczną w kościele jaką wykonał z żoną :) może Zosi coś pośpiewa żeby była spokojniejsza, hehe :) Mała cały dzień tylko bobo fruty doiła, zero mleka, cwaniara malutka :) Na szczęście na noc poszła butla kaszki :) Dziś miała świetny humor, obie się wygłupiałyśmy jak szalone :) Coraz lepiej sobie radzimy, ćwiczymy pewien rytm dnia, regularne drzemki, dużo spacerujemy, a w wolnych chwilach robię biżuterię i tak jakoś sobie radzimy.

niedziela, 26 czerwca 2011

Ostatnio pobiliśmy rekord w czekaniu na płytki, od rano do 21 czekaliśmy aż je dowiozą z Saskiej, potem jeszcze musieliśmy trochę odczekać po podaniu i po 23 byliśmy w domu! SZOK, tyle czasu!
Wczoraj mnie Zosia zaskoczyła z jedzeniem, wszamała całą brzoskwinię, to była jej pierwsza bo wcześniej nawet spróbować nie chciała jak jej dawałam, widać u babci lepiej smakuje :) Wieczorem robiłam ciasto i też wcinała biszkopta :) Jutro jedziemy do szpitala, mam nadzieję że tym razem wrócimy o przyzwoitej porze.
Do szpitala nadal docieraja zaświadczenia o oddanej krwi, nie będę wymieniała nazwisk bo nie wiem czy dawcy sobie tego życzą, za każdą oddaną jednostkę jesteśmy ogromnie wdzięczni :)
W piątek również Zosia dostała paczkę z Biedroneczką Haneczką, zawiozłam ją Zosi do szpitala i od razu ją tulała i całowała, jest świetna, teraz to hicior wśród Zosiowych zabawek :)

środa, 22 czerwca 2011

Wczoraj od rana do wieczora znowu czekaliśmy na płytki. Dostajemy ciągle do szpitala zaświadczenia o oddanej krwi za które jesteśmy ogromnie wdzięczni :)
Wczoraj też w szpitalu spotkaliśmy naszych towarzyszy z Wrocławia, z przeszczepu, czyli Zosi "narzeczonego". Niestety maluch musiał zostać na noc ale za to dziś go odebrałam z mamą i trochę u nas posiedzieli. Dzieciaki tak ładnie się bawiły, aż miło było popatrzeć, Zosia była grzeczna aż nie do poznania :)

niedziela, 19 czerwca 2011

Witam. Od kilku dni nawet komputera nie włączałam, nie było na to zupełnie czasu. Zosia miała w czwartek płytki i znowu neupogen, w piątek transfuzję krwi, dziś znowu od rana do wieczora w szpitalu, dostawała płytki, długo na nie czekalismy.
Z jedzeniem jest różnie, wczoraj skusiła sie na mixa banana, truskawek i poziomek :) Najwięcej zjada kaszki z mlekiem w nocy, a dzień to już różnie bywa.
Dzisiaj byłyśmy na naszym oddziale, Zosia szalała ze swoją kumpelą z dawnej sali i wdzięczyła sie do ciotek (pielęgniarek) :)
Tak sie wyszalała, że wyjątkowo szybko poszła dziś spać ;)
Pozdrawiamy.

środa, 15 czerwca 2011

Jakaś pogoda dziś do bani, mnie boli głowa, Zosia marudzi. Rano wszyscy zaspaliśmy, Zosia wstała przed 8 ale przytuliła się do nas i wszyscy wstaliśmy dopiero po 10 :)
W szpitalu poszło szybko ale jutro znowu jedziemy. Hemoglobina zaczęła spadać, pewnie krew na dniach będzie potrzebna.

wtorek, 14 czerwca 2011

My nadal, dom-szpital, szpital-dom...
Ale jest poprawa, płytki ruszyły, już nie spadają tak jak ostatnio, może teraz rzadziej będą przetoczenia płytek potrzebne :)
Zosia ma się świetnie, trochę grymasi z jedzeniem ale myślę że to wina pogody bo wieczorami nadrabia :)
Coraz ładniej chodzi, jeszcze z pomocą ale to już i tak duży postęp. Teraz walczymy aby przybrała na wadze bo ma ok 2 kg niedowagi jeszcze.
Radioterapia coraz bliżej... :(